Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Nasze menu

Start Nowiny Światowe Dni Młodych - jeden tydzień w Brzesku - świadectwo i fotogaleria
Światowe Dni Młodych - jeden tydzień w Brzesku - świadectwo i fotogaleria PDF Drukuj Email
Wpisany przez xMarian   
Świadectwo: Łukasz Szydłowski, zdjęcia: ks.Marian Kostrzewa. Kliknij tutaj, aby oglądnąć fotogalerię.

Od początku wiedziałem, że będzie to duże i specyficzne Wydarzenie, ale to co wydarzyło się w tych dniach, przerosło moje oczekiwania w sensie jak najbardziej pozytywnym.

Był to czas ogromniej radości, miłości, młodości, braterstwa, uśmiechu, życzliwości. Piękny czas. Dziękuję Bogu, że Te Dni odbyły się tak blisko nas i że nasza parafia mogła brać w nich bezpośredni udział, goszcząc pielgrzymów.

Festiwal Młodych na placu Kazimierza pokazał, że wiara w żywego Jezusa obecna jest wśród młodzieży także w wielu innych państwach poza Polską, w co czasami, muszę się przyznać, wątpiłem, nie zdając sobie sprawy, że wielu młodych z poza naszego kraju też uczestniczy w różnego rodzaju stowarzyszeniach i spotkaniach ewangelizacyjnych. Dla mnie osobiście były to dni umocnienia mojej wiary, za co Bogu dziękuję.

Olbrzymie wrażenie wywarła na mnie niedzielna Msza Św. "Posłania", w której uczestniczyłem, a także widok "morza" ludzi w Brzegach.
W mojej pracy przez ten czas, jak i do tej pory, "nie schodził" temat goszczenia pielgrzymów i wymiany wzajemnej informacji o wrażeniach z kontaktu z nimi.
Nawet ludzie, którzy sceptycznie podchodzili do tematu ŚDM i ich organizacji, byli pozytywnie zaskoczeni :)

Ja osobiście nie miałem żadnych wątpliwości co do przebiegu i bezpieczeństwa Tych Dni, a umocnił mnie jeszcze w tym przekonaniu Ojciec Leon Knabit, który w jednym z Vlogów, z rozbrajająca szczerością stwierdził: "skoro On to wszystko wymyślił, to niech teraz pilnuje" :) - miał na myśli oczywiście Św Jana Pawła II.

Na koniec, chciałem jeszcze podzielić się doświadczeniem goszczenia pielgrzymów w naszym domu.

Mieliśmy szczęście przyjąć pod nasz dach cztery dziewczyny z Węgier, które przyjechały do naszego miasta z dominikańską grupą pielgrzymkową.

Grupa jako całość zawiązała się wcześniej już na Węgrzech, która pod Budapesztem miała kilka dni rekolekcji, po czym pojechali do Brzeska.

Mimo, że nie mieliśmy ze sobą tak dużego kontaktu jaki byśmy chcieli, przez te kilka chwil rozmowy zdążyliśmy się trochę poznać :)

Razem z moją żoną gościliśmy dwie dziewczyny w Węgier i po jednej z rejonów  Słowacji i Rumunii zamieszkałych przez mniejszości węgierskie.

Dowiedzieliśmy się, że Edina jest nauczycielką religii, Krisztina studiuje medycynę w Ostrawie w Czechach, Csilla jest opiekunką do dzieci i mieszka w Transylwanii, a Sarolta jeszcze się uczy i mieszka nad Balatonem :)
Były to młode, wesołe osoby, które podczas śniadania śpiewały, a mimo całodziennego zmęczenia potrafiły być pogodne i radosne.

Czas ich pobytu przebiegł niebywale szybko i trudno było się pożegnać.

W poniedziałek, po wymianie adresów, uścisków i zapewnieniach o wzajemnej modlitwie, Nasze dziewczyny powróciły do domów.

Mamy w Polsce przysłowie "Gość w dom, Bóg w dom". Mocno wierzę w to, że w postaci tych pielgrzymów ugościliśmy samego Boga.